Słowo Honoru Henryka

horses-2520466_960_720Słowo Honoru Henryka

Przykład z życia.

Henryk, był przeciętnym mężczyzną.

Nie grzeszył, ani urodą, ani jakąś błyskotliwą inteligencją.

Miał jednak w sobie coś, co go wyróżniało spośród innych znajomych,

A mianowicie to, że kiedy dał słowo honoru w jakiejś sprawie, to można było być bardziej pewnym jego realizacji, niż gdyby było dane na piśmie.

Pewnego razu usiadł spokojnie w swoim pokoiku, kiedy wszyscy już spali i zaczął myśleć.

Założył sobie pewien cel. Nie było to małe przedsięwzięcie.

Postanowił wybudować piękny dom weselny. Za co?.

Żona bardzo się zdziwiła. Na razie, to ledwo wiążemy koniec z końce, powiedziała.

Mamy dwoje małych dzieci, ciasne mieszkanko.

Cel jej męża, wyglądał trochę na żart.

Henryk postanowił, że nie zależnie od tego, ile czasu, będzie musiał poświęcic – musi osiągnąc swój cel.

Pracował uczciwie, nic nie robił wbrew prawu. Najbliższy przyjaciel, nazwał go nie poprawnym marzycielem i żałował go.

Żona jego była nauczycielką, też wielkich dochodów nie miała.

Jednak byli dobrym, zgodnym małżeństwem. Stworzyli trust mózgów i co dwie głowy, to nie jedna. Każdy problem, nawet ten trudny, zawsze wspólnie go rozwiązali.

Często wieczorami myśleli nad tym, już wspólnym celem. Myśleli, myśleli….. Okazuje się, że nie tracili czasu.

Mieli już trochę oszczędności. Wzięli kredyt na miarę ich możliwości i zaczęło się.

Znajomi doradzili im, żeby wziąść dotacje z Unii Europejskiej.

Inwestycja ruszyła z miejsca.

To wszystko trwało dziesięć lat.  Lata szybko minęły. Podczas tych lat, budowali swój majątek rodzinny, dzięki obranemu celowi. Na początku wszystko wydawało się, jak bajka mydlana. Za co? Skąd wziąśc kasę. Czas wszystko poukładał, rozwiązał węzły gordyjskie.

Myślę, że najważniejszym paliwem napędowym w tej sytuacji, była zgoda i zrozumienie, miedzy małżonkami i wiara połączona ze spokojem ducha, jak by wszystko było już osiągnięte i gotowe.

Ktoś powie, że dziesięć lat, to bardzo długo.

Owszem, długo, ale zależy, jaki cel mamy do zrealizowania.

W tym wypadku, jest to bardzo duże przedsięwzięcie, jak na skromną rodzinę i okres dziesięciu lat – to normalny czas.

Pamiętajmy, że oboje, zaczynali od zera.

Czas szybko minął, dzieci urosły. Rodzice dali fundament pod konkretny majątek rodzinny.

Stanął piękny, duży dom weselny, na wzór dawnych dworków szlacheckich.

Henryk z żoną stwierdzili, że to wszystko przerosło ich najśmielsze oczekiwania.

Posiadłość była  okazała i piękna.

Warto było wraz z żona szukać rożnych rozwiązań i uparcie dążyć do celu.

Owoc był niesamowity, godny podziwu. Wszyscy znajomi, którzy w początkowej fazie, odradzali Henrykowi tego przedsięwzięcia, byli w szoku. Od tej chwili Henryk i jego rodzina, stali się bogatymi ludźmi.

Dom weselny był piękny, obszerny. Białe ściany, ciemna dachówka i ciemne okiennice. Przy wejściu na wzór grecki podtrzymujące, białe kolumny.  Na końcu domu, po lewej i prawej stronie, dwa piękne tarasy. Mała wieżyczka, przypominająca czasy świetności naszych dworków szlacheckich. Pan Henryk był wdzięczny swojemu architektowi, za tak świetny, urzekający projekt.

Oczywiście biznes będzie się kręcił nie przerwanie, gdyż w środku domu, jest też restauracja dla gości zewnątrz.

Wokół domu , teren został zagospodarowany przez projektanta ogrodów. Bajkowa zieleń i kwiaty. Nie zapomniano tez o ławeczkach dla gości.

Ktoś, kto przyszedł pierwszy raz, zatrzymał się, bo oczarował go widok. Wszystko było dopracowane w najmniejszych szczegółach. Widać było ogrom pracy i serca włożonego w tą piękną posiadłość.

 

Od tej chwili, on i jego rodzina, stali się bogatymi ludźmi.Pieniądze zaczęły napływać do Pana Henryka, ze wszystkich stron.

Analizując jego kolejne kroki do bogactwa, można zauważyć, że zaczynał od zera.

Iskrą napędową, była jedna, mała myśl, właśnie ta złota myśl. Mógł ją przecież zlekceważyć i przesunąć.

Wtedy było by po sprawie. Nie musiał by pracować i  myśleć przez dziesięć lat.

Wszystko było by po staremu. Była by też stara bieda.

On jednak, nie zlekceważył tej myśli. Odczuł intuicyjnie, że jest to myśl twórcza, inaczej złota. Właśnie ta mała złota myśl, przyniosła mu spełnienie jego celu – bogactwo. To było jego szczęście, tego bardzo pragnął.

Nigdy nie odrzucaj twórczych myśli.

Jednak są ludzie, wokół których krąży szczęście, ale oni uparcie go odpychają, boją się zmian.

Nie wyobrażają sobie, że można i należy wprowadzać zmiany do swojego życia.

Żyją według starych, niewłaściwych schematów. Nie są kreatywni. To jest powodem, ich trudnej drogi życiowej. Nie umieją wyjść z zaklętego kręgu.

Niestety, bez zmian, nie ma rozwoju, i to dotyczy, każdej dziedziny.

Są momenty w naszym życiu, że jakieś małe, podrzędne cele , blokują nam drogę do głównego celu i nie wychodzą, psują szyk.

Wówczas, trzeba zaprosić  do intensywnej pracy, nasz umysł. To on wysyła nam złote myśli. On rozwiązuje trudne sprawy i usuwa kłody spod nóg. On na zasadzie krzyżówki podaje właściwe hasło.

Jednak mądry umysł, kocha silna wolę. To jest jego żona.

Bez tej pary nie da się zrobić nic konkretnego. Może być genialny umysł, ale jak jest słaba wola, to wszystko kończy się fiaskiem.

Ona razem, doprowadzają nas do celu. Po drodze, zapraszają jeszcze życzenie, pragnienie, a na straży będzie stać wiara, motor naszej realizacji. Ja widzisz, podobnie jak u ludzi jest trust mózgów, który może zdziałać cuda, tak i tutaj w Mikroświecie energii każdego człowieka, jest działanie zespołowe. Jedna energia, uzupełnia drugą.

Jeśli zabraknie którejś z tych energii, to nie zdziałamy nic i nie dobrniemy do celu. Zatrzymamy się w pewnym momencie i zostanie nam tylko rozczarowanie.

Spójrzmy na otaczających nas ludzi.

Każdy, kto miał wiarę, nadzieję, oczekiwanie i silna wolę – to był w stanie spełnić, każde swoje marzenie, życzenie. Osiągał swój cel.

Prawda?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *